Przyciągnij to! Część 1 – prawo przyciągania dla początkujących.


Z artykułu dowiesz się: 
  • Czym jest LOA?
  • Dlaczego i jakie supermoce posiada każdy z nas?
  • Jak spełnić sen o Nowym Jorku?  

Zdarzyło Wam się kiedyś przyciągnąć kogoś wzrokiem albo czuć na sobie czyjeś spojrzenie, mimo że Wasze oczy były zamknięte lub patrzyły w zupełnie innym kierunku? Myśleliście czasami, dlaczego tak się dzieje? To wszystko za sprawą energii, dzięki której powstała nasza planeta, wszechświat, ja i ty, nasza podświadomość i nasze myśli. Wszystko dookoła to energia. WSZYSTKO.

Wspominaliśmy o tym temacie już wcześniej, przy okazji podświadomości i mózgu (patrz: nasze poprzednie posty), o podobnych jeszcze powiemy, bo wszystko to jest ze sobą połączone i od siebie zależne. Dziś jednak chcę podzielić się z Wami pewnym pojęciem, którym jest Prawo Przyciągania („LOA” – Z ANG: LAW OF ATTRACTION).

No właśnie, jak ja kocham tę nazwę: PRAWO PRZYCIĄGANIA. Dlatego, że to nie żadne czary-mary, hokus-pokus, tylko fakt.

Uprzedzę wszystkich niedowiarków. Tak to prawda, że może nie zawsze wystarczy zamknąć oczy, wyobrazić sobie deszcz zielonych banknotów, zasypujących nasze podwórko, a potem tylko zbierać dolary grabiami i pakować do worków. 

JEDNAK IM BARDZIEJ ZACZYNASZ TO PRAWO ROZUMIEĆ, TYM LEPIEJ UMIESZ JE WYKORZYSTYWAĆ. 

Na pewno wszyscy znacie prawo grawitacji. Jednak to, że siła grawitacji istnieje, nie oznacza, że codziennie myślimy o tym, jak na nas działa. Ona po prostu jest, działa na nas podczas wszystkich codziennych czynności. Podobnie jest z Prawem Przyciągania – istnieje wokół nas od zawsze i w każdym momencie na nas wpływa. Do nas należy wybór, czy postanowimy je zrozumieć i wykorzystywać. Tak jak w przypadku grawitacji. Możemy po prostu, jak wszyscy, używać jej do „chodzenia”, albo pójść o krok dalej i po zrozumieniu jej mechanizmów polecieć w kosmos. 


SUPERMOCE

Prawo Przyciągania działa na dwa sposoby. Można powiedzieć, że korzysta z dwóch „supermocy”, które łączą się i napędzają nawzajem.

1. Podświadomy umysł.

Działa on na naszą percepcję w sposób fotograficzny. Jeśli będziemy wpajać mu pewien obraz i skupiać na nim całą naszą uwagę, to nasz umysł – PODŚWIADOMIE – zacznie zauważać i odnajdywać wszystkie ścieżki prowadzące do celu. Niezbędne jest tylko aby nauczyć się wpajać świadome pomysły do podświadomego umysłu.

2. Wibracje

Wszystko we wszechświecie to energia, rezonująca na różnych częstotliwościach. Nasze myśli to magnes, przyciągający do siebie wszystko, co wibruje na tym samym poziomie.


TERAZ, TAK Z ŻYCIA…

Nie pisałabym o tym, gdyby nie to, że temat prawa przyciągania jest mi bliski i wykorzystuję je w swoim życiu. Tak naprawdę robiłam to od dawna, nie wiedząc nawet o jego istnieniu. W moim przypadku – opierając się wyłącznie na intuicji (strach pomyśleć gdzie bym była, gdybym robiła to świadomie). Nie wiem od czego zacząć i czym się podzielić, bo im większą zdobywam wiedzę na ten temat tym więcej pojawia się nowych przykładów i dochodzi do następnych nie zwykłych zdarzeń, które nie pozwalają mi już przechodzić obojętnie obok tego tematu. To może starym zwyczajem zacznę od początku.

NOWY JORK

Ten z Leona Zawodowca, Plotkary, czy Śniadania u Tiffany’ego . Nie wiem do końca w jaki sposób się pojawił i dlaczego tak się uwzięłam, bo przecież marzyłam też o San Francisco i LA, Honolulu, Azji, czy Australii. Uwielbiam podróżować i wiele miejsc chciałam od zawsze odwiedzić (nadal chce!), i w ogóle to świat jest tak ogromny, pełen natury, bijącej miasta na głowę, ale… ach, ten Nowy Jork. Nie chciał mi wyjść z głowy, jednocześnie wydając się wtedy (podczas nastoletnich lat) czymś zupełnie nierealnym i poza zasięgiem. Teraz trochę przewiniemy. 

Kończąc liceum, nie miałam pomysłu “co dalej?”. Chciałam montować filmy. Niestety, poza wrodzoną intuicją bił ze mnie pesymizm, więc nie próbowałam nawet zdawać do Szkoły Filmowej, bo w teczce trzeba było mieć rysunki, a przecież ja nie umiem rysować. Ot tak, wmówiłam sobie, że nigdy nie będę mogła tego robić. 

W końcu, w trakcie wakacji znalazłam idealne miejsce na przeczekanie roku – kierunek anglistyka z rozszerzonym hiszpańskim. „Nauka języków zawsze wyjdzie mi dobre” – pomyślałam. Tam poznałam Justynę. Któregoś jesiennego dnia, idąc na uczelnie, rozmawiałyśmy o naszych pierwszych, nadchodzących 3-miesięcznych wakacjach. Nagle Justyna wypowiedziała (pamiętam to tak dokładnie) następujące zdanie: „Ja to sobie pewnie jakiegoś Kampa w Stanach ogarnę „K-A-M-P-A? W Stanach? o co chodzi?” Moje pierwsze skojarzenie to camping, pole namiotowe. „Zajebisty pomysł!”. No ale jednak to Stany, wiec nadal trochę poza zasięgiem. Coś jednak nie pozwoliło mi odpuścić i zaczęłam wypytywać. Okazało się, że KAMP to „summer camp”, czyli obóz dla dzieci, gdzie można pracować na specjalnej wizie przez 3 miesiące, a potem podróżować po USA. Dziś, jest coraz więcej firm organizujących takie wyjazdy, ale dla mnie była to wtedy zupełna nowość. Z taką szansą, która praktycznie została mi podstawiona pod nos, nie mogłam czekać ani chwili dłużej. Zadzwoniłam do Nasty, mojej przyjaciółki, zarządzając „priorytetową kawę” i jeszcze tego samego dnia powiedziałam jej: „Nie uwierzysz, lecimy do Stanów”. Wieczorem miałyśmy wypełnione aplikacje, a w czerwcu byłyśmy już w USA. 

Nie jest to wprawdzie artykuł o moim wyjeździe (który całkowicie zmienił moje życie i o którym bardzo chętnie opowiem innym razem), ale jedno musicie wiedzieć – niewiele chwil w życiu przebije moment, kiedy po raz pierwszy, siedząc na Brooklinie w East River State Park, zobaczyłam Manhattan. Nie zrozumcie mnie źle, widziałam w życiu wiele pięknych widoków, ale wtedy chodziło o coś więcej. Zrozumiałam znaczenie wizualizacji i przyciągania oraz poczułam je całym swoim sercem.

Nie wiem o co chodzi w życiu, jeśli nie o takie chwile.

Wybrałam historię o Nowym Jorku, bo to właśnie o tym przez całe swoje „młodzieńcze” życie marzyłam bez przerwy, i to właśnie to wydarzenie pokazało mi po raz pierwszy, że wszystko jest możliwe.

Mam oczywiście ochotę opowiedzieć Wam teraz wszystkie moje historie o przyciąganiu, które po tamtej chwili posypały się niczym domino, ale tu nie chodzi o mnie, tylko o to, aby powiększyć grono ludzi mogących opowiadać podobne. Chcę, żebyście pamiętali, że wszystko o czym mówimy łączy się ze sobą i żyje w symbiozie. Jedno prawo wynika z drugiego, a działa często jeszcze dzięki innym czynnikom. 

Dlatego zapraszamy Cię do podążania i odkrywania z nami odpowiedzi oraz oczywiście do dzielenia się swoimi dowodami na istnienie PP. Myślę, że każdy, jeśli spojrzy w przeszłość, takie znajdzie. 

To jeszcze nie wszystko, co chcę Wam opowiedzieć na ten temat. Druga część artykułu za tydzień, a w niej: 
► Pułapki Prawa Przyciągania
► Co jeśli to wszystko bajka?
► No i co dalej?

Przeczytaj także:

Leave a Reply

Your email address will not be published.